Awaria serwera: ile naprawdę kosztuje przestój, zanim ktoś go zauważy
Serwer, który przestaje odpowiadać, rzadko dzwoni pierwszy do właściciela firmy. Zwykle robi to klient, który nie może złożyć zamówienia, albo Google, który po kilku godzinach zaczyna rzadziej odwiedzać stronę. Niżej, co faktycznie dzieje się w trakcie przestoju i czego nie pokrywa typowa umowa o dostępności serwera.
Kto pierwszy zauważa, że serwer nie odpowiada
W małej firmie monitoring strony często ogranicza się do tego, że ktoś raz dziennie otwiera ją w telefonie i sprawdza, czy się wczytuje. Taki test wychwytuje całkowitą awarię, ale nie wychwytuje sytuacji, w której strona się otwiera, a formularz kontaktowy, koszyk albo logowanie przestały działać. Awaria częściowa jest w praktyce gorsza od całkowitej: trwa dłużej, bo nikt jej nie widzi na pierwszy rzut oka, a klient, który trafi na błąd przy płatności, rzadko wraca, żeby spróbować jeszcze raz.
Większość firm dowiaduje się o awarii od klienta, który dzwoni z pytaniem, czy strona działa. To najdroższy możliwy sposób na wykrycie problemu: zanim telefon zadzwoni, awaria trwa już jakiś czas, a każda jej minuta jest już stracona, niezależnie od tego, jak szybko ktoś potem naprawi serwer.
Co robi Google, gdy serwer nie odpowiada
Googlebot regularnie odwiedza stronę, żeby sprawdzić, czy jej treść się zmieniła. Gdy trafia na błąd serwera (kod 500, 502 albo 503), dokumentacja Google opisuje konkretną reakcję: częstotliwość odwiedzin spada proporcjonalnie do liczby adresów, które zwracają błąd, a strony zachowane dotąd w indeksie są z niego usuwane, jeśli błąd się powtarza. Po powrocie serwera do działania Google zwiększa częstotliwość odwiedzin z powrotem, ale robi to stopniowo, nie od razu.
W praktyce koszt awarii nie kończy się w momencie, w którym serwer znowu odpowiada. Strona, która przez kilka dni oddawała błędy, jakiś czas po przestoju wciąż jest rzadziej sprawdzana przez Google, więc nowe treści i zmiany w ofercie trafiają do wyszukiwarki z opóźnieniem, choć z zewnątrz wszystko już wygląda normalnie.
99,9% dostępności brzmi lepiej, niż jest w praktyce
Dostawcy hostingu i serwerów często reklamują gotowość SLA na poziomie 99,9% albo 99,95%. Przeliczone na miesiąc, 99,9% dostępności dopuszcza wciąż około 43 minut przestoju, a 99% aż ponad 7 godzin. Umowa, która formalnie jest spełniona, może więc obejmować awarię trwającą dłużej, niż ktokolwiek w firmie by się spodziewał po przeczytaniu samej liczby procentowej.
Rekompensata za przekroczenie SLA zwykle ogranicza się do zniżki na kolejny okres rozliczeniowy, nie do pokrycia strat, jakie firma poniosła w czasie przestoju. Dla sklepu internetowego albo systemu rezerwacji, gdzie każda godzina przestoju to konkretne niezłożone zamówienia, różnica między tymi dwoma kwotami bywa znacząca.
Backup danych to nie to samo, co gotowy serwer zapasowy
Kopia bazy danych i plików daje pewność, że dane nie zginą. Nie daje pewności, że przywrócenie ich zajmie minuty, a nie większą część dnia: odtworzenie serwera od zera, instalacja systemu, konfiguracja usług i import danych to osobny proces, którego czas trwania rzadko ktoś mierzył, zanim był do tego zmuszony prawdziwą awarią. O tym, co musi działać w samych kopiach zapasowych, piszemy w osobnym artykule.
Serwer zapasowy, gotowy do przełączenia w ciągu minut, rozwiązuje inny problem niż backup: skraca czas przestoju, nie tylko chroni dane. Na własnej infrastrukturze utrzymujemy ponad dwadzieścia usług w kontenerach, każda z ograniczonym dostępem i limitem pamięci, a każde wdrożenie zostawia kopię poprzedniej wersji gotową do przywrócenia, gdyby coś poszło nie tak.
Sprawdź, jak Twoja firma dowiaduje się o awarii
- Czy monitoring sprawdza realne funkcje strony (formularz, koszyk, logowanie), nie tylko to, czy strona główna się otwiera.
- Czy w razie awarii ktoś dostaje powiadomienie w ciągu minut, nie dowiaduje się o niej z telefonu od klienta.
- Czy umowa z dostawcą hostingu mówi, co dokładnie dostajesz w zamian za przekroczenie gwarantowanej dostępności.
- Czy przywrócenie serwera po awarii było kiedykolwiek przetestowane, czy istnieje tylko w teorii.
- Czy ktoś w firmie wie, ile realnie kosztuje każda godzina przestoju konkretnego systemu, zanim ta godzina się zdarzy.
Co przejmujemy
W ramach serwerów i utrzymania stawiamy monitoring, który sprawdza rzeczywiste działanie usługi, nie tylko jej dostępność, i powiadamia, zanim zrobi to klient. Do tego kopie zapasowe baz i plików oraz serwer zapasowy gotowy do przełączenia, żeby przestój liczyć w minutach, nie w godzinach. Zadzwoń pod 697 004 905 albo napisz na kontakt@apkarze.pl. Sprawdzimy, jak szybko dziś dowiadujesz się o awarii swojego serwera.